Mężczyzna odpowiedzialny za wywóz odpadów budowlanych

Jak to mówi moja matula: „Ja to jestem jeszcze podlotka, co świata nie widziała”. Może była to po części prawda – jestem dość młoda, prawdziwej pracy jeszcze nie uraczyłam, ledwie co zaznałam studenckiego życia. Sama nie bardzo też wiedziałam, co w życiu chcę robić. Być może dlatego byłam tak zaskoczona, gdy zainteresował się mną tak niesamowity mężczyzna jak Jarek.

Randka ze specjalistą od wywozu gruzu

wywóz gruzuJarek – a właściwie Jarosław – był starszy ode mnie jakieś osiem lat. Był dojrzałym mężczyzną o niesamowitej budowie kogoś, kto co dzień pada się ciężką pracą fizyczną i oczach niebieskich niczym dwa górskie jeziora. To na pierwsze randce przy świecach opowiedział mi o swojej pracy. Na początku byłam zaskoczona – jak taki mężczyzna mógł zajmować się tak przyziemną pracą?! Jednak on zaczął opowiadać mi o pracy dokładniej. Opisał, iż przeważnie prowadzi specjalny wóz, którym odbiera przygotowany przez osoby remontujące mieszkanie czy wyburzające dom gruz, jednak czasami jego ekipa była wynajmowana do jego usuwania i przenoszenia. Wywóz gruzu był ponoć ciężką, fizyczną pracą, mimo to Jarek mówił o tym z prawdziwym zamiłowaniem. Opowiadał, że gruz przez niego odbierany trafia do specjalnych miejsc, gdzie nikomu nie zagraża. Czasami też mieli ponoć wynajmować kontenery, które gdy tylko zostały zapełnione, oni od razu odbierali. Zapytałam więc, kto korzysta z ich usług. Jarosław odpowiedział, że zwykle są to firmy zajmujące się budowlanką, jednak zdarzały się też osoby remontujące mieszkanie. Zapewnił mnie też, że ich praca jest całkowicie ekologiczna – nie wiem, czy było to efektem tego, iż zamówiłam danie całkowicie wegetariańskie, jednak miło było usłyszeć takie zapewnienie. Najbardziej podobał mi się jednak zapał, z jakim Jarosław opowiadał – naprawdę wierzył, iż pomaga zarówno ludziom, jak i planecie. Kimże byłam, by się z nim nie zgodzić?

Po kolacji poszliśmy w swoją stronę, oczywiście po uprzednim zapewnieniu, iż będzie kolejne spotkanie. Przez kilka miesięcy podobnych spotkań Jarosław w końcu się oświadczył – naturalnie po gustownej chwili wahania zgodziłam się. Z okazji zaręczyn zabrał mnie nawet ze sobą do pracy – mogłam dzięki temu z pierwszej ręki zobaczyć jego i jego ekipę w akcji. Po tym wydarzeniu byłam już pewna, że to co robi było ważnym i odpowiedzialnym zadaniem.