Praca stolarza w Norwegii

Już od paru lat planowałem „coś zrobić ze swoim życiem”, ale jakoś brakowało mi konkretnego pomysłu czy impulsu do działania. Ten nadszedł pewnego pięknego wrześniowego popołudnia, kiedy dowiedziałem się, że moja firma z końcem roku zakończy swoją działalność. Kilka dni później przypadkiem spotkałem się ze znajomym z czasów szkolnych, który od kilku lat mieszka w Norwegii, przez co kontakt się nam trochę urwał.

Moja własna działalność w Norwegii

otwarcie firmy w norwegiiKrzysiek opowiadał, że pracuje w firmie budowlanej, ale myśli nad zmianą pracy, bo chce się żenić, a narzeczona, Saga, mieszka na drugim końcu Norwegii. Jakoś tak się zgadaliśmy, że po dwóch dniach zaczęliśmy snuć realne plany otworzenia w tym kraju własnej działalności. Wiedziałem, że w krajach skandynawskich można nieźle zarobić, jeśli tylko zna się na konkretnej dziedzinie, a do tego nie musiałem tak bać się startu w obcym miejscu, skoro miałbym pod ręką kogoś znajomego. Krzysiek skonsultował się z narzeczoną, która też uznała, że to może być całkiem dobry pomysł i postanowiliśmy, że założymy stolarnię. Ja miałem w takiej pracy już wieloletnie doświadczenie, a Krzysiek musiał tylko trochę odświeżyć umiejętności, bo w obecnej firmie zajmował się innymi pracami. Trochę się martwiłem, ile czasu zajmą nam wszelkie formalności, ale krótkie badanie terenu pokazało, że to zajęcie ledwie na kilka dni. Ponieważ Krzysiek pracował na etacie i miał już norweski PESEL, to dzięki temu otwarcie firmy w Norwegii, założonej na niego, było kwestią ledwie kilku dni i nie trzeba było nawet pokazywać się w żadnym urzędzie. Właściwie mogłem w ciągu miesiąca skończyć obecną pracę, przeprowadzać się do zupełnie mi nieznanego kraju i zacząć tam pracę. Najpierw jednak musieliśmy znaleźć miejsce do prowadzenia działalności i je wyposażyć, ale dzięki narzędziom z drugiej ręki nie było to wcale takie trudne.

Nasza działalność w Norwegii ostatecznie ruszyła po paru miesiącach. Początkowo musieliśmy sobie zdobyć odpowiednią renomę, ale dość szybko zaczęliśmy dostawać większą ilość zamówień. Samo prowadzenie firmy w Norwegii okazało się bez porównania prostsze i przyjemniejsze niż robienie tego w Polsce. Do tego przez pierwsze dwa lata możemy się załapać na ulgi podatkowe, dzięki czemu zarobimy jeszcze więcej, co mnie niewymownie wręcz cieszy.